knives

Mora-like knife

My recent finish of mora-like knife based on blank from Cichy Metal Art. I was not convinced by Mora design, such ordinary and usual. at the end, my sons who bushcraft a lot convinced me. Thanks to that I discovered that this design, although not very posh, yet humble and practical. Extremely hard (68HRC) and very handy for every day use. The handle has been made from materials available at hand. So it ended in reuse of stabilized wood scales for razors and mosaic pin that I already had. The copper parts have been selected in opposition to the usual selection of thin brass bolsters. The leather sheath to large extend has been done by my son. Just to add, we do not have any professional tools at our disposal but I enjoy the end results. As you can see it is in real use, not cleaned just for photo session, this is how the knife shall be treated!

pottery, shaving

Pottery decals

This is my fist attempt to use decals. I rather prefer rustic style in pottery and very utilitarian. I try to keep distance from any mass production products, Even the traditional pottery pieces (whether from porcelain or white clay) ornamented with very effective decals make me the feeling of low quality. Which is wrong! I know, some well known companies in England as well as in Poland (Cmielow for example) mastered the process of highest quality porcelain production with beautiful golden or colorful decals. All that is laid manually and fired at temperatures far higher than what we can achieve in home kilns. My surprise was that different cones are needed for gold and other colors. That means that the 3rd firing has to again split into cone019 and cone 017, so ineffective loads. However the end effect pays off. I very pleased to present the below pictures. Don’t be mislead, this is just one black set shot with different razors (still wonder which shall form the actual set). All decal come from Sanbao,clay is self wedged from various remainings, glaze comes from Wojtaszek (black, pigeon and wrzos plus some wood ash).

Butterfly on wood-ash

Entomologic shaving set in GOLD

 

bowls, charity, pottery, shaving, shaving brush

March firing

Almost all goes for charity.

Mugs

Some mugs are made from self composed clay in transparent and angobe.

Some others are cracked with sodium siliacate and then decorated with oxides (iron or cupper) and then glazed in transparent.

And regular mugs with mixed glazes.

Lathering sets and bowls

Sets of lathering bowls of different type plus brush handles or mugs.

Double-wall lathering set

Cofee cups

Trials for beads

Trial to achieve the crocodile skin effect with angobe. Failded. The bowl cracked and the angobe has been overfired. However the handle and the bottle are fully ok.

John’s Beads and John’s Beads 2, both failed to achieve the expected effects of drops or crockodile skin.

Paddled wase

My fist paddled piece .

bowls, pottery, shaving

TG (tege) miski czyli lathering bowls

Still under construction

Słyszałem, że mój dziadek golił się bez żadnego mydła, samą wodą. Mnie trudno wyobrazić sobie TG be porządnie wyrobionej piany, nie takiej z areozolu, lecz świeżej, pachnącej, tłuściutkiej, naniesionej porządnym pędzlem. Taką pianę można wyrobić bezpośrednio na twarzy lub w odpowiednim naczyniu. Ten tekst jest o naczyniu do wyrabiana piany, choć pierwszy sposób czasami wystarcza. I od razu mówię – nie ma jednego wspaniałego przepisu na idealne naczynie – tyle cm głębokości, tyle średnicy i określony kształt. Wszystko zależy……

Materiał

Nie ma materiału idealnego. Trzeba wybrać co dla nas jest ważne: wygląd, trwałość, cena, waga, izolacyjność. A tak naprawdę to chodzi o odpowiedni balans tych właśnie cech. Można mieć naczynie z pięknego drewna, ale nie moczyć za długo; można mieć z porcelany, ale nim nie rzucać, można z trwałego metalu, ale golić na zimno, można mieć leciutkie z plastiku, ale sztuczne itd. Każdy materiał może być dobry, ładny i funkcjonalny. Ja opieram się na ceramice, bo taką mogę sam zrobić. Nie zmniejsza to mojego podziwu dla niektórych pięknych misek z drewna albo hybryd drewna z żywicami, imitacji kości słoniowej albo żywicy z … klockami lego.

Niezależnie od materiału, przy wyborze naczynia kluczowe będzie określenie kształtu, uchwytu i powierzchni.

Kształt

Z grubsza naczynia do wyrabiana piany można podzielić wg kształtu na: fragment kuli (dolna lewa), tuba (dolna prawa), wklęsłe (górna prawa) i chińskie (górna lewa). Stosuje nazwy umowne wymyślone na poczekaniu.

Najczęściej stosowane są naczynia typu kula i tuba. Proste jest piękne. Ale, jednak … warto szukać elementów, które poprawią właściwości TG. Chodzi o to by się nie upaprać pianą. Dzieje się tak, gdy piana nie ma się gdzie gromadzić oraz gdy ucina się na brzegu naczynia. Dlatego stosuję wygięcia krawędzi u góry, a czasami takę na dole. W ten sposób, stosując oba wygięcia, powstaje model wklęsły. W wielu przypadkach wystarczy jedynie wywinięcie albo zawinięcie krawędzi górnej. Model, który nazwałem chińskim (tradycyjna ceramika z Chin i Japonii, bardzo często ma właśnie ten kształt) jest połączeniem różnych cech i doskonale pasuje do uchwytu z roundem dolnym (patrz niżej).

Osobnym zagadnieniem są naczynia, które krawędź górną mają skierowaną do osi środka naczynia. W moim przekonaniu może mieć to jedynie sens w naczyniach na bazie kuli trzymanych od dołu jeśli ma się w zwyczaju kręcić panię balansując miską w powietrzu. W innym przypadku będziemy stukać w round.

A co z naczyniami w kształcie kubka? To tylko kwestia proporcji. W dalszym ciągu taki kubek powstaje w kombinacji powyższych profili.

Uchwyt

Uchwyty do naczyń TG podzieliłbym następująco: bez uchwytu, ze zwykłym uchem filiżankowym, z uchem asymetrycznym, z uchwytem garnkowym oraz roundem dolnym. PS – jak przypomnieli koledzy z TG jest jeszcze uchwyt gałkowy, który widać na zdjęciu kubeczka powyżej.

I znów trzeba się zastanowić nad całościową koncepcją naczynia. Na początek odrzuciłbym uchwyt filiżankowy – mnie w praktyce nie pasuje, jest niewygodny do zastosowania TG i jednocześnie dość delikatny. Jeśli ktoś ma dużą dłoń i nie potrzebuje miski bardzo dużej, to można uchwytu w ogóle nie robić. Jeśli jednak ktoś preferuje trzymanie od dołu, a jednocześnie ma mniejszą dłoń lub dużą miskę, to bardzo dobrym rozwiązaniem jest round dolny (uwaga musi być wystarczająco duży, obły i z wklęsłym wcięciem na palce). Ucho niesymetryczne jest genialnym rozwiązaniem – trzeba spróbować by się przekonać. Łączy funkcje uchwytu od dołu oraz uchwytu uszkiem. Natomiast uchwyt, który niewdzięcznie nazywam garnkowym, jest wyjątkowo praktyczny dla naczyń cięższych. W pierwszym momencie gdy wpadło mi do głowy zrobić takie trzymanie, potraktowałem to jako dowcip (a może była to intuicja), a wyszło coś bardzo praktycznego.

Powierzchnia

Szukamy naczynia, które pomoże w szybkim wyrobieniu piany. Stąd powstają pomysły na różne dodatkowe elementy na wewnętrznej powierzchni naczynia zwiększające tarcie lub ubijanie. Rożne materiały dają podobne możliwości. Osobiście skupiam się na ceramice, ale podobne efekty można uzyskać na wszystkich materiałach. Stosuje się różnego rodzaju spirale, okręgi , wybrzuszenia lub wcięcia poprzeczne, powierzchnie matową, wypustki (równomierne lub nieregularne).

Osobiście uważam, że nie potrzeba wiele. Jeśli powierzchnia jest matowa to wystarczy. Jeśli z połyskiem to drobne elementy. A więc można kombinować w tę i tamtą stronę, jak komu pasuje. Inna kategoria to smocza skóra (szkliwo barankowe). Piękny patent na to ma Reko Gary. Próbuje skomponować takie szkliwo bazując na dużej ilości węglanu magnezu. Jednak jest zbyt wcześnie bym pokazał rezultaty. Warto zwrócić się do wytwórcy, który tę technikę już opanował.

Ostatni pomysł na powierzchnię czerpie z ceramiki … afrykańskiej. Oni robią głównie uklejając naczynie z wałeczków, a potem formują je ubijając rożnymi deseczkami. Brzmi prymitywnie, ale efekty są genialne. Murzyni mają niesamowite wyczucie formy i estetykę. W takiej technice, z punktu widzenie TG, powstaje powierzchnia nierówna, a taką właśnie chodzi. Ten efekt można uzyskać w metalu w tradycyjnej metodzie klepania garnków oraz w drewnie dłutując.

Czyli wygląda jakby do TG pasowały raczej tradycyjne metody wytwarzania. Obok pokazuję jedyne naczynie które jak dotąd zrobiłem wyklepując glinę, a nie tocząc.

Naczynia specjalne

Shaving Bell

Tego typu naczynie opisywałem dokładniej w innym artykule. Pomysł zaczerpnąłem z tradycyjnego sposobu przechowywania…. masła. Takie naczynie tradycyjnie nazywa się butter bell, więc pozwoliłem sobie nazwać jej pochodną – shaving bell. Jest to bardzo praktyczne połączenie naczynia do przechowywania mydła twardego oraz naczynia do wyrabiania piany. Oszczędność miejsca i praktyczność to jego główne zalety.

Naczynie z podwójnymi ściankami

Naczynie do golenia z podwójnymi ściankami i dnem to chyba szczyt wyrafinowania. Po co taki zabieg? Jak ktoś spróbował golenia z rana zimną wodą albo ostygłą piana na 2. lub 3. przebiegu oraz miał możliwość skosztować golenia ciepłą pianą to wie dlaczego. No właśnie dlatego!

Miałem duże opory przed wykonaniem takiego naczynia. Odpychała mnie potencjalnie jego wielkość i cały ten kram z nalewaniem wody. Ale jeśli takie naczynie zrobi się nie za duże a wlew będzie prosty (wprost z kranu) to czemu nie. No i zrobiłem.

Próba w Niedzielę Palmową wypadła świetnie. Ale przyniosła też wnioski. Piana wytwarza się wyjątkowo szybko i łatwo. Przy gorącym naczyniu nie są potrzebne dodatkowe szykany na powierzchni. Może być gładko.

Poza tym tak nieduża miska wewnętrzna jak w moim wystarcza. Po prostu, gdy nie trzeba kręcić długo to i piana nie wędruję na zewnątrz. Inna sprawa – wrzątek to za dużo. Naczynie parzy. Po zakorkowaniu cała konstrukcja trzeszczy. Wystarczy gorąca kranówka.

Jak wybrać?

Użytkownik musi być zadowolony. Wiec wybór jest dość … empiryczny. To co sprawdza się w Twoim osobistym przypadku jest dobre. Może bardziej zależy Ci na wyglądzie naczynia (przecież całe TG to tak naprawdę taka fanaberia), a może ważniejsze jest miejsce na półce (kubek, mała miska plastikowa), a może masz alergię na plastik (to lepiej porcelanę lub drewno), albo chcesz coś co trzyma ciepło (drewno, naczynie z podwójnym dnem), albo zależy Ci na czymś lekkim (blacha), albo często upuszczasz miskę (to może plastik) itd.

Nawet kształt i wielkość miski nie są uniwersalne. Dużo zależy od gryfu pędzla i wysokości włosia. Ale i wielkość dłoni ma znaczenie. Ehh, trudno doradzić…

shaving

Wiosełka do brzytew

Jak działa wiosełko?
Czy wiosełko jest lepsze od luźnego pasa do wecowania?
Czy lepiej by wiosełko było sztywne, czy elastyczne?
Jaka konstrukcja wiosełka jest najkorzystniejsza?
Czy wiosełko jest szczególnie zdatne do jakiegoś scenariusza wecowania?

Właściwe pytania, błędne założenia

Zastanawiałem się nad powyższymi pytaniami. Wielu zwolenników TG wie z góry jaka jest na nie odpowiedź. Ja też myślałem, że wiem. Choć miałem świadomość, że nie rozumiem przyczyn. Przyznam się, że napisałem artykuł bez pomiarów, bazując na przypuszczeniach i przekonaniach. Potem pomierzyłem. I …. zmieniłem treść dość zasadniczo.

Pierwotnie założyłem, że nie ma warto mierzyć nominalnej ostrości po wecowaniu ponieważ i tak na nią największy wpływ ma jakość skóry. Materiał pasa i jego wpływ był już badany w poprzednich artykułach. O ile niniejsze próby nie kwestionują roli jakości skóry na efekt wecowania, to wspomniane założenie nie jest słuszne. Okazuje się, że konstrukcja wiosełka zdecydowanie wpływa na efekt tj. ostrość. Nawet najlepsza skóra nic nie zdziała jeśli nie da się jej szansy wpłynąć na wierzchołek KT. Dodatkowo, istotny jest scenariusz użycia wiosełka:

  • czy wykańczamy po zasadniczym ostrzeniu kiedy to KT jeszcze uformowana jest pod jednym kątem, często z cienką folią na wierzchołku i nieregularnościami
  • czy podostrzamy już przytępioną brzytwę, ale jeszcze nie kwalifikującą się do ostrzenia na kamieniach, wtedy często używa się pasty
  • czy chodzi o bieżące utrzymanie ostrości i porządku na KT.

Sedno sprawy

Co i jak sprawdzamy?

Kluczowym okazało się zbadanie jak wiosełko działa na brzytwę – czyli porównanie pola działania dla różnych skór i konstrukcji. KT brzytwy została pokolorowana, następnie wecowana 10X lub równoważnik 10X wyjściowych ze względu na różną długość roboczą, ostatecznie sfotografowana na mikroskopie. Zestawienie zdjęć jest prezentowanej poniżej – warto wyświetlić je w pełnym rozmiarze. W kilku przypadkach podaje rozmiary w pixelach oraz podkreślam elementy istotnej na fotografii. Choć przygotowałem się do pomiarów bezwzględnych w mikrometrach to ich nie podaje, co więcej ze względu na transformacje rozdzielczości czytelnik sam tego nie wyliczy. Różnice pola działania widać porównawczo. .

mój wzorzec 200 mikronów, przy okazji widać pole działania na brzytwie 9/8 z dużym ugięciem pasa wynosi około 315 mikronów

Wiersze poniższego zestawienia odpowiadają trzem brzytwom w rozmiarach: 9/8, 5/8, 11/16. Wszystkie są ostre użytkowo. Pierwsza świeżo od wytwórcy, naostrzona na fest. Dwie pozostałe wielokrotnie ostrzone przeze mnie, użytkowane i wielokrotnie wecowane. Gdyby dopatrywać się przyczyn wniosków w zepsutej geometrii KT na skutek niefachowego ostrzenia, to przynajmniej w pierwszej nie można spodziewać się tego zaoblenia. A wszystkie trzy spójnie pokazują te same zjawiska.

W kolumnach wskazane są różne wiosełka. Po środku – mizdra na elastycznych listwach z dystansem. Na lewo – wiosła twarde. Na prawo – miękkie lub ze zwisem. Liczbę zdjęć i wiosełek ograniczam do kilku. Pokazanie wszystkich zdjęć nic nie wnosi.

kliknij by zobaczyć szczegóły

Punkt odniesienia

Aby zwracać uwagę na kwestie istotne a pomijać drugorzędne, warto przypomnieć jaki jest sens wecowania. Wecujemy aby:

(1) Ustabilizować i wyprostować, często pofalowany, grzbiet KT
*
(2) Usunąć nadmiar materiału na grzbiecie KT (ten cel łączy się z poprzednim bo może być sposobem na jego realizację)
*
(3) Oczyścić grzbiet KT, rozetrzeć materiał na KT (częściowo efektem, ale nie celem, jest wypolerowanie łysinki)

Można dyskutować o tych punktach, ująć je w inny sposób. Te sprawy były poruszane w poprzednich artykułach. W najprostszy sposób pokazuje to filmik z pomidorem. A w sposób bardziej zaawansowany, zdjęcia z Science of Sharp. Obie pozycje poruszone w postcie “Wecować czy nie“.

Co widać na zdjęciach?

Po pierwsze – to sztywność skóry decyduje o ugięciu na brzytwie. Ilość poduszek z filcu oraz dystansów i sprężystych listewek jest drugorzędna. Innymi słowy i przewrotnie: miękka i mięsista skóra w odpowiedniej grubości i mocowana na sztywnej desce da większe ugięcie niż sztywna skóra na filcu położonym na zdystansowanych elastycznych listewkach.

Po drugie – wiosełka super twarde słabo działają na wierzchołek KT oraz mają najkrótsze pole działania. Czasami wierzchołek KT pozostaje niedotarty – niebieski. Czyli wiosełka twarde większe zastosowanie przy wykończaniu ostrzenia lub przywracaniu ostrości (szczególnie z pastą), a mniejsze przy bieżącym utrzymaniu ostrości.

Po trzecie – wiosełka miękkie mają duże pole działania. Uwaga: to nie oznacza, że mogą tępić. Jest różnica między zaoblaniem a formowaniem tzw. micro-convexu. Patrz – cele wecowania. To one nadają się najbardziej co codziennego utrzymania ostrości oraz jako ostatni krok w całej progresji ostrzenia i wecowania.

Po czwarte – wiosełka na stelażu z regulowanym naciągiem pozwalają osiągnąć pożądany wpływ niezależnie od użytej skóry (twarde lub miękkiej) oraz scenariusza wecowania. Innymi słowy – mając super twardą skórę można osiągnąć taki sam efekt jak na skórze miękkiej poprzez regulację naciągu. Te wiosełka są więc najbardziej wszechstronne.

Po piąte – mizdra bez pasty działa słabo, ledwo wyciera kolor z KT. Z internetu wyycztałem, że mizdra działa agresywnie, ale tego nie zaobserwowałem. Natomiast jest bardzo możliwe, że mizdra bardzo dobrze przyjmuje pasty polerskie. I wtedy, z pastą, rzeczywiście nada się do bardziej agresywnego wecowania.


I to w zasadzie tyle. Wnioski co do konstrukcji wiosełka oraz sposobów jego użycia można już sobie samemu postawić. Dalszy tekst to dodatkowe uwagi o mniejszym znaczeniu.


Rodzaje wiosełek

Ustabilizowane ugięcie – cecha charakterystyczna

Co ma wpływ na jakość i efektywność wecowania brzytwy na wiosełku? Chciałoby się powiedzieć – to samo co w pasie (odsyłam do poprzednich artykułów o pasach do wecowania) – skóra. Z powyższych zdjęć i wniosków wynika jednak, że ugięcie pod brzytwą jest wyjątkowo ważne ponieważ to ono daje (lub nie) szanse na właściwe działanie skóry i innych czynników. Samo ugięcie nie jest wyjątkowe dla wiosełka – tak samo występuje w pasie. Wiosełko ma tę cechę charakterystyczną, że ugięcie pasa można z góry ustabilizować.

Wiadomo, że ugięcie na luźnym pasie zależy od siły przyłożonej w danym momencie (ciekawe czy golarze mają więcej siły rano czy wieczorem), długości pasa, kąta zawieszenia i samego materiału (skóra z podbrzusza potrafi być jak guma co wielu z zaskoczeniem doświadczyło). W wiosełku jest inaczej. I wcale nie chodzi o to, że wiosełko pozwala na maksymalne i stałe naprężenie. Wiosełko pozwala zdefiniować jakie ma być ugięcie i pozwala utrzymać je “na stałe”.

Okazuje się, że są różne i skrajne podejścia do ugięcia w wiosełku. Skóra, lub inny materiał “ścierny”, montowany jest na: wprost na sztywnej desce, z podkładką filcową, na sprężystych listewkach z dystansami, na stelażu z regulowanym napinaczem, a nawet rozpięta na łódce (patrz zdjęcie nieco dalej). W konfrontacji z wnioskami z pierwszej części artykułu, wyda się to mniej istotne. Oczywiście ma znaczenie jeśli chodzi o długość obszaru roboczego, regulację, estetykę itd. Ale samo nominalne ugięcie najbardziej zależy od sprężystości, mięsistości i zwisu materiału.

Konstrukcja

Rodzaje wiosełek licząc od dołu: 1a) deska, 1b) deska z podkładem filcowym, 2) deska ze dystansem i filcem, 3) deska dwoma dystansami, 4) deska z dwoma dystansami i filcami, 5) napinacz na stelażu, 6a) elastyczna balsa (lub podobny materiał) na sprężynie płaskiej, 6c) na desce i filcu.
Inne podejście – rozpięcie skóry na łódce

Deseczki

Deseczka to najczęściej spotykana konstrukcja integrująca podstawę i rączkę. Dla większej sprężystości stosuje się dystanse między listewkami oraz podkłady z filcu. W niektórych montowane są sprężyny płaskie (blaszki) – patrz 6a na zdjęciu wyżej. Zazwyczaj tego typu typu wiosełka, mają skórę mocowaną na stałe np. ozdobnymi śrubami. Co więcej mocowanie znajduje się na tej samej płaszczyźnie co powierzchnia robocza. Takie podejście skraca efektywną długość roboczą, może być niebezpieczne (przynajmniej powoduje poczucie zagrożenia uderzenia brzytwą w metal) oraz nie pozwala na regulację. Rzadziej spotyka się rozwiązani, które ukrywają mocowanie (np. na kancie wiosełka lub poprzez łączenie skóry z obu stron deseczki) oraz pozwalają na wymianę skór (patrz zdjęcie niżej).

Osobna uwaga należy się wiosełkom na bazie deseczek z praktycznym pomysłem na szybką wymianę skóry. Poniżej zastosowano folię magnetyczną. Dzięki niej skóra (lub inny materiał) przylega do deseczki wystarczająco stabilnie a wymiana to jak otworzenie książki na kolejnej stronie. Nie ma innych łączników. Łatwo przygotować sobie wymienne wkładki ze skórą twardą, miękką, z pastą lub bez itd. Zależnie od potrzeb. Duży plus.

Napinacze

Rozwiązania na stelażach (nr 5 na zdjęciu wyżej) są zdecydowanie trudniejsze do wykonania. Dlatego jest ich mniej w produktach typu “custom home made”. Mają niezaprzeczalne zalety. Pas można zluzować by skóra się nie rozciągała, gdy nie trzeba. Napięcie można dostosować do scenariusza wecowania – mocniej przy podostrzaniu i wykańczaniu, luźniej – przy utrzymaniu ostrości. Skórę można też łatwiej wymienić. Pole pracy jest względnie wieksze bo nie ogranicza je mocowanie jak w deseczkach. Całość jest też lżejsza.

“Nano-wiosełka”

To jest pewnego rodzaju wyjątek. Wydaje się, że wszystkie wiosełka opierają się na materiałach naturalnych – skóra, balsa, czasami len lub wkładka z kamienia. Tymczasem istnieją wiosełka “syntetyczne”. To chyba miód na serce dla miłośników kamieni syntetycznych. Bo właśnie syntetyki zapewniają pełną przewidywalność i jednorodność. Nuda! Ale działa. Jako przykład podaję wiosełka Jende Nanocloth Ultra Strops.

Użycie nano-technologii do pokrycia tego wiosełka, które zapewnia matematyczną jednorodność powierzchni (układ plastra miodu, brak fal jak we włókninach) w połączeniu z emulsją daję ściśle określoną gradację grit. Stąd te kolory. Każdy na inny grit: różowy 4 mikrony, fioletowy 2, niebieski 1, czerwony 0,5, zielony, 0.25!, żółty 0.1 !!, pomarańczowy 0.025 mikrona !!!. Och, aby tak producenci pasów do wecowania podawali grit choćby w przybliżeniu, choćby w jakimś zdefiniowanym w przedziale! Inna sprawa, że przeznaczenie tych płytek nie jest ograniczone do brzytew i nie są one giętkie. Dzięki temu systemowi, poprzez użycie podstawki klina, łatwiej dobrać kąt ostrzenia. A to ma zastosowanie bardziej do noży niż do brzytew.

Niestety nie jest mi dane sprawdzić jak takie “wiosełko” zachowuje się na brzytwie.

Rozmiar

Duży rozmiar roboczy to mniej Xów. Za duży to kłopot w przechowywaniu.. Duży rozmiar to także wyzwanie w produkcji (naciąg, skóra). Z drugiej strony, często spotyka się wiosełka naprawdę malutkie – niewiele większe od długości brzytwy. Dla kogoś kto podróżuje lub nie ma miejsca rynek oferuje zestawy podróżnej. Poniżej zdjęcie mojego zestawu.

Estetyka

Całe TG to ruch w kierunku przeciwnym do ogólnej tendencji – szybciej i taniej. Wiosełko to narzędzie na długo. Niejednokrotnie przyda się więcej niż jednemu użytkownikowi. A wiara TG lubi cieszyć oczy ładnymi wyrobami, najlepiej produktami rzemiosła. Dlatego estetyka wiosełka jest bardzo ważna. Wykonanie podstawy, tłoczenia na skórze, łączenia – to wszystko może stanowić, że mamy piękną rzecz albo “byle co”. Niestety nie mam zdjęcia, ale widziałem u jednego kolegi piękne stare wiosełko austriackie z naciągiem na stelażu. Taki przedmiot to można efektywnie używać i jednocześnie postawić na półce dla ozdoby!


Bardzo dziękuję wszystkim którzy użyczyli swoje sprzęty go moich prób. Szczególnie Vasco, Michałowi i Oskarowi.

knives, shaving

Nóż, nie nóż

Powoli, powoli zaczyna nabierać kształtu nóż, który sobie wymyśliłem. Nie wiedziałem co zamówić u Cichego: brzytwę czy nóż. Wyszła więc jakaś hybryda. Czyli nóż, który z założenia miał:

  • po pierwsze służyć użytkowo “do kanapek” na wyjazdach,
  • po drugie spełniać funkcje typowo biwakowe “bush craftowe”
  • ale także nawiązywać do brzytew, w szczególności do sławnej W&B.

Projekt i wykonanie głowni

To wszystko razem jest dość karkołomnym pomysłem. Szczególnie dla laika w knifemakingu. Udało się naszkicować następujący projekt. Wspominany nóż jest na zdjęciu jako projekt nr. 3. To właśnie wykonania tego projektu podjął się Cichy Custom Knives. Bez niego, realizacja nie byłaby możliwa.

Głownia została zrobiona genialnie. Teraz trzeba zabrać się do wykańczania. Moje minimalne doświadczenia pochodzą z noża okolicznościowego opisanego w innym artykule.

Pięknie przygotowany blank wymaga uważnego podejścia. Szczególnie od laika. Dlatego przymierzam się do różnych okładek oraz odpowiedniej pochwy. Chciałbym utrzymać poziom praktyczności, ale jednocześnie odmienności tego noża. Dlatego idę w kierunku minimalistyczej kabury, która dalej eksponuje sam nóż.

Projektowanie pochewki


Przymiarki do papierowego modelu pochwy poniżej:



Modelowanie okładek

Długo wybierałem materiał: kirinite, śliwa z własnego ogrodu (już dobrze wysuszona), szyszka w żywicy, stabilizowane olcha i klon od Michała Oskierko. Skończyło się na kasztanowcu. Nie pasowały mi zbyt wyraźne kolory lub zbyt ciepły odcień drewna stabilizowanego z barwnikami. Skłoniłem się do konserwy. Przecież ma być to sprzęt praktyczny na długo, nie może się opatrzeć.

Niestety, pin mozaikowy według mojego projektu przybędzie dopiero w lutym. Tak więc robię wersję tymczasową na pinie aluminiowym. Potem będzie trzeba podmienić.

No i wpadło mi do głowy wytoczyć tulejki do sznurka.


Pochewka

Moja pierwsza praca w skórze. Materiał to byczy krupon, gruby na 3.25mm. Bardzo ładny. Krok po kroku prowadził mnie syn Jan. Jakoś dałem radę. Ale trochę frycowego trzeba było zapłacić. Widać to szczególnie na szlufce.


Efekt końcowy

Czas na używanie. Już w najbliższy weekend wyjazd.


honing strop, shaving

Pasy bydlęce i podsumowanie ogólne

Pasy ze skóry bydlęcej

W Polsce królują pasy bydlęce. Jest to materiał najbardziej dostępny. Ciekawe jak popularność ma się do jakości? W pewnym sensie ten post odpowiada na to pytanie.

W poprzednim artykule o pasach końskich pisałem trochę o wyborze skóry, gatunkach, wpływie garbowania i dodatkowych obróbek na jej przydatność do TG. Uzupełnienie znajdziecie w aneksie kończącym. Kryteria jakości skór mają takie samo zastosowanie do pasów bydlęcych, jak do pasów z koniny. Nie będę się więc powtarzał. Tym samym prawdą jest, że „jucht juchtowi nie równy”. Ten banał potwierdzają wyniki pomiarów przedstawione niżej. Mimo użycia 24 pasów, moje badanie jest wciąż zbyt wąskie by dzielić pasy bydlęce na te z kruponu, szczupaka itd, albo młodej krówki i byka itd., albo o takiej jakości czy innej. I tak, w większości przypadków, jako użytkownicy nie jesteśmy w stanie rozpoznać typu, a tym bardziej pochodzenia skóry. Inaczej niż w pasach z koniny, nie dokonuje wiec podziałów na grupy w ramach skór bydlęcych.


Zacznę od “samobiczowania”. Myślę, że wielu amatorów TG ma na koncie podobną historię. Kupuję na aukcji jakiś jucht i robię sobie jakiś pas. Używam go nie wiedząc, a może i nie interesując się, tym co się dzieje na brzytwie po jego użyciu. No i wychodzą z tego takie jakieś wyniki pomiarów, jak niżej na żółto, albo parę wykresów niżej na szaro. Często jest to pierwszy pas. I w tym całe szczęście. Bo pierwszy pas zaraz się pozacina 🙂 w nieznanych okolicznościach i trzeba rozejrzeć się za drugim pasem. Poniższy wykres pokazuje jucht nieznanego pochodzenia w pasie własnego (mojego) wyrobu. Zdarzały się wyniki gorsze, ale to już nie bym mój pas.

Pasy markowe teoretycznie powinny być dobre. Płacimy firmie za wiedzę, sprawdzoną sieć dostawców, dobry dobór materiału i niejednokrotnie za “opatentowane” metody garbowania. Russian Leather jest jednym z takich przykładów. Czyli co? Jakość powinna być wysoka. Jaka jest pokazuje wykres niżej.

Poniższy wykres demonstruje zachowanie dwóch pasów zrobionych z podobnej skóry. Jeden markowy Dovo Rindleder, a drugi custom z dobrej jakości szczupaka. Oba miękkie, bez skaz, jednorodne, miłe w dotyku i ładne. Dobra skóra to dobry efekt. Ale uwaga: miękka skóra to nie koniecznie wymiernik, że nadaje się ona do wecowania. Miękkość może być efektem wyłącznie garbowania chromowego. Skóry garbowane naturalnie są zazwyczaj sztywniejsze.

Warto zobaczyć pas poniższy. To grzbiet młodego byka. Wykres zmian ostrości jest wzorcowy. Bardzo podobny do Horse Hide 1 z grupy pasów końskich. Pomiar startuje z “wysokiego C” tj. 25g – brzytwa ostra. To jest dodatkowy poziom trudności, który ten pas pokonał imponująco. Zrobię kiedyś pomiar żyletek, ale te tańsze które posiadam (a nie jestem użytkownikiem maszynek) sadzę, iż nie dojdą do poziomu ostrości występującym w tym scenariuszu.

Na koniec skontrastuję 3 pasy. Dwa customy krajowe i jeden z krajowej zatoki typu “no-name”, ale masowy. Ten ostatni to przysłowiowa porażka. Ten przykład pokazuje, jak różne mogą być zachowania pasów “budżetowych”. Od bardzo dobrych (pomarańczowy), bezpiecznych (fioletowy), do złych tj. szkodliwych (szary).

Mam więcej tych wykresów, Chyba nie ma potrzeby ich powielać. Do wniosków generalnych to i tak za mało. Czytałem głosy by ujawnić nazwy i twórców poszczególnych pasów. Nie chcę tego robić. Chyba, że kiedyś wejdę w posiadanie profesjonalnego miernika PS50A i będę mógł sięgnąć do większej liczby pasów markowych np. Illinois, Koken’s RS Broke In, Royal Shave, Westholme itd. Skoro powszechnie używamy customów, warto wiedzieć, jak one stoją względem pasów markowych, bo nie są skazane na pożarcie.


Podsumowanie badania pasów

To, czy pas jest z konia czy bydlęcy ani nie gwarantuje wysokiej jakości, ani nie skazuje pasa na porażkę.

Jak więc podzielić pasy? Można podzielić na dobre do wecowania i niedobre do wecowania, także ładne i nieładne, drogie i tanie. Takie podziały niewiele wnoszą. Podobnie podział na pasy z kruponu, szczupaka czy zadu – też nie jest najlepszy podział, bo jest sporo więcej zmiennych decydujących o ich zachowaniu. Chyba, że można by wprowadzić metryczkę opisującą wszystkie parametry pasa.

Sądzę, że najkorzystniejszy będzie jednak podział na pasy:

  • progresywne,
  • agresywne,
  • stabilne
  • oraz pasy “crazy“.

Wszystkie 4 wydumane profile spotyka się zarówno w koninie jak i produktach bydlęcych. Pomysł na profile wpadł mi do głowy podczas wpatrywania się w dane. Pomógł mi także głos forumowicza krzyczącego,że nic z tego nie rozumie.

Nie spotkałem się wcześniej z takim profilowaniem, ale może coś sensownego w tym jest. W całym eksperymencie z mierzeniem ostrości nie chodziło o liczby bezwzględne i ocenę – “ten pas daje taką ostrość” albo „ ten makler umie robić”. Urządzenie pomiarowe jest za słabe do serwowania takich wyroków. Drugi słaby punkt eksperymentu, to ilość serii na jednym pasie. Chodziło przede wszystkim o złapanie trendu. I to chyba się udało. A efektem są właśnie wspominane profile.

Profil progresywny

Tego typu pasy wyprowadzają ostrze sukcesywnie (a nie skokowo) z łagodnie malejącym tempem wzrostu ostrości, aż do momentu osiągnięcia nasycenia, czyli ostrości której pasem się nie poprawi. W tym profilu długie wecowania nie jest zagrożeniem. Czy seria skończy się na 20, 40, 60 a nawet 80 Xach – trudno popsuć osiąganą ostrość. Progres jest wyraźny a zagrożenie stępienia małe. Ten profil spotkałem we wszystkich rodzajach pasów. To są po prostu dobre pasy.

kliknij by powiększyć

Profil “crazy

Nie polecam używania pasów „crazy” (nie mylić z piękna skórą bydlęcą o nazwie crazy horse). Od pierwszych Xów trochę ostrzą, trochę tępią. W górę, w dół. Crazy! To zjawisko zdarzało się przy użyciu pasów końskich i bydlęcych. Nie wiem jaka jest jego przyczyna. Może są różne przyczyny. Może są to pasy po prostu zbyt agresywne albo niejednorodne, albo zabrudzone, albo nierówne?

kliknij by powiększyć

Profil agresywny

Krótko mówiąc charakteryzuje się szybkim podwyższeniem ostrości w pierwszych 15-30 Xach, a potem postęp staje się wątpliwy. Często w okolicach poziomu nasycenia widać wzrosty i spadki ostrości. Nazywam to “palpitacją” (nawiązując do podobnego zachowanie procesora komputerowego). Może gdyby na koniec serii zastosować inny pas stabilny, dałoby się osiągnąć jeszcze lepszy wynik ostrości nominalnie. Moment dobry na zmianę pasa trudno jest wychwycić na oko, choć są tacy którzy mają taką zdolność. Wygląda na to, że takie pasy są dobre dla tych, którzy dobrze wiedzą co robią, wecują gdy brzytwa już straciła wymagany poziom ostrości (a nie codziennie) i wiedzą, kiedy przestać lub zmienić pas..

kliknij by powiększyć

Profil stabilny

To jak w inwestycjach kapitałowych – trochę więcej niż “nie stracić”, ale też niewiele więcej by zyskać. Czyli raczej nic nie zepsujemy, ale i nie wyprowadzimy ostrza na super. Nie mniej będzie ono wyczyszczone (co jest ważne) i przy regularnym stosowaniu będzie właściwie utrzymane. Ten profil jest bezpieczny. Jest szczególnie dobry dla początkujących. Lepiej wybrać taki pas, niż jakikolwiek inny nie wiedząc, qjaki ma profil i nie interesując się tym.

kliknij by powiększyć

Zawinięcie

Do tej pory rozwijałem i rozbierałem sprawę na czynniki pierwsze. Teraz czas wrócić do konstatacji ostatecznych, czyli zgrubnych. Można przeskoczyć wszystko co zostało do tej pory napisane, zacytować te główne myśli i spytać się – to po co było tyle mieszać i wnikać skoro wnioski są w miarę oczywiste? A no po to, by odrzucić te “oczywiste” wnioski, które są tyle nieprawdziwe, co powszechne i zrozumieć, co w temacie się tak naprawdę dzieje. A dzieje się!

Czy wecować?

Oczywiście. Patrzcie na wyniki. Można podnieść ostrość brzytwy o 50%! Mam nadzieje, że nikt nie myśli, że dłużej wecując można uzyskać ostrość…nie wiem jaką. Istnieje zjawisko nasycenia. Poza tym wzrost procentowy odnosi się do punktu początkowego. A ten wyznacza brzytwa dobrze naostrzona, po kilku goleniach. Wecowanie nie jest ostrzeniem. Wecować przed goleniem, a po goleniu tylko przejechać ze 2 razy.

Czy wecowanie zaobla KT?

Tak. Pokazywałem zdjęcia które pokazują, że pas atakuje głownie 150-350 mikronów na KT przy wierzchołku. To nie oznacza niczego złego. To o tę część należy najbardziej dbać. Ponadto, warto pozbyć się niebezpiecznej dla ostrza folii czasami tworzącej się na jego wierzchołku (zdjęcia w innym są w miejscu) i przejść w formę micro-convex. Podobną zasadę wprowadza metoda ostrzenia unicot. Można też przesadzić i zatępić brzytwę. Szczególnie pasami o profilu agresywnym.

Czy gradacje pasów skórzanych mają sens?

Tak, mają. Nie jest to gradacja jak w kamieniach. Coś podobnego. Można to wyczytać w pomiarach. Pokazywałem też gotowe zestawy pasów markowych oferujących użytkownikowi dwie gradacje: fine i coarse. W kanayamie są wersje z 3 pasami w jednym zestawie. Problem polega na tym, że trzeba znać gradacje swoich pasów i jak się nimi posłużyć. Tego właśnie nie wiemy i nie umiemy się tym posługiwać. Więc proponuje nie mieszać sobie w głowach gradacjami pasów.

Czy stosować pas materiałowy?

Tak. Szczególnie po ostrzeniu. Raczej nie na co dzień. Przede wszystkim trzeba znaleźć dobry pas materiałowy. Z tym w kraju jest bardzo trudno. Proponuje przyjąć zasadę: albo dobry pas materiałowy, albo żaden.

Praktycznie: jaki ten pas ma być?

Nie jest łatwo odpowiedzieć podając prostą i praktyczną poradę. Napisałem krótko i zwięźle, a potem doszedłem do wniosku, że to nie fair, nikt nie skorzysta. Skasowałem. Nikt normalny nie będzie robił pomiarów tak jak ja. Rozpoznanie profilu bez pomiarów, poprzez obserwacje, jest możliwe, ale trudne. Próbuje więc napisać tę poradę w sposób bardziej opisowy, zaczynając dla początkujących adeptów TG, a kończąc do tych, którzy sami umieją odczytać zachowanie pasa.

(1)
Jeśli możesz i chcesz wydać dużo kasy, wybierz dobry pas markowy. Obczytanie forów zagranicznych (tam jest więcej pasów markowych) może być mylące. Większość zachwytów jest subiektywna. Oparłbym się na tradycji i marce firmy.
(2)
Jeśli chcesz kupić pas custom lub zrobić samemu, zadbaj o wybór skóry najlepszej jakości. Makerzy, którzy mają dobrą opinię i robią sporo pasów od dłuższego czasu, pomogą dobrać co najlepsze. W ten sposób pominiemy przynajmniej pasy typu “crazy”.
(3)
Nie jest kluczowe, czy będzie to konina czy jucht bydlęcy. Wybierz preferowany design (mocowania, szerokość itd.) nie sugerując się opiniami innych.
(4)
Początkującym proponuje pomijać pasy agresywne. Tę cechę stosunkowo łatwo rozpoznać bez pomiarów. Makerzy lub doświadczeni koledzy TG pomogą ją rozeznać.
(5)
Mając już pas, postaraj się poznać jego profil. Skoro w poprzednich krokach uniknąłeś pasów “crazy” i agresywnych to może być tylko dobrze lub lepiej. Zależnie od długości wecowania. Wszystko pod warunkiem posiadania “lekkiej ręki”. Jeżeli wecujesz zawsze przed goleniem to 15-20 X wystarczy. Jeśli wecujesz jedynie po przytępieniu brzytwy, wtedy 60X powinno być ok. Chyba, że trzeba wrócić do pasu materiałowego – ale to już trochę wyższy stan świadomości.
(6)
Jeżeli wiesz co robisz i masz przyzwoitą technikę, a także zasadnie ufasz swoim odczuciom z golenia oceniając poziom ostrości, to możesz używać pasa agresywnego. Wtedy kilka ruchów na co dzień, albo 20X po kilku/kilkunastu goleniach w zupełności wystarczy. Spora oszczędność czasu i uwagi.
(7)
Jeżeli ostrzyłeś brzytwę na kamieniach, to przed użyciem wecuj najpierw na lnie lub pasie z dobrej bawełny, a potem zakończ na skórze. Ilość X zależy od profilu pasa.
(8)
Najwyższy poziom świadomości jest konieczny do scenariusza z użyciem kilku pasów np. lnu i skóry, albo różnych skór, albo różnej kombinacji i jeszcze z pastami. Tu nie ma prostej recepty. Trzeba wiedzieć jaki jest punkt startowy operacji na brzytwie, co chce się osiągnąć i jak będą działać kolejne pasy.


Jeszcze raz o pasie idealnym subiektywnie

Pasy, które nie załapały się na wcześniejszych zdjęciach.

Mój prywatny wybór

Łatwo się mówi – “wybierz jeden pas”. Wybieram więc dwa. Jeden custom i jeden markowy. Jeden koński i jeden bydlęcy. Choć ostateczne jest to bolesne, bo wbrew chciejstwu, odrzucam w wyborze cordovan z powodu horrendalnej ceny.

Ja wybrałem pas od Cichego (trzeci od lewej na powyższym zdjęciu) z byczego kruponu, o pięknym rysunku i profilu progresywnym. Wybrałem go także dlatego, że jest zrobiony tak jak chciałem, oszczędnie i estetycznie, z takim trzymaniem i zawieszką, jakie preferuję.Z pasów markowych wziąłbym Horse Hide No 1 (drugi od lewej) ze względu jego zaskakująco ładny progresywny profil w wecowaniu. Ponieważ jest gruby, sztywny i pocięty to tak dobre wyniki były dla mnie zaskakujące i ujmujące.

Nie miałem możliwości nawet zapoznania się z ogromną liczbą dostępnych pasów markowych oraz produktów krajowych makerów. Malewski Razor Strops czyli Biahać robią przecież tak różne pasy – a ja miałem tylko po jednej sztuce. Jest też wiele produktów vintage, z poprzednich wieków. Niniejszy wybór to wypadkową: tego co się nauczyłem pisząc ten materiał, moich preferencji estetycznych i tego, co mi wpadło w ręce.

Podziękowania

Niniejszym chciałbym gorąco podziękować wszystkim, którzy wypełnili ankietę, wszystkim którzy użyczyli pasy: Gienek, Vasco, Cichy, Jędrzej, Monocero, Don Zibi oraz makerom, którzy nawet nie wiedzieli, że ich pasy do mnie trafiły: Bihać, Lewy. Firmom markowym nie dziękuje, bo swoje zarobiły. A wręcz mogę na nie narzekać. Wcale nas nie rozpieszczają, nie ujawniają charakterystyk swoich produktów, poza banałami marketingowymi. Panowie – świetna robota! TG nie zginie dzięki Wam!

Spis treści

No i na koniec przyszło napisać spis treści. Zaczynając nie wiedziałem ile tego będzie. Dlatego na finiszu chcę zmapować różne posty na temat wecowania w jedną tabelkę:

Wecować czy nie? Cechy pasów. Pierwsze pomiary i pierwsze wnioski. Zdjęcia różnych wykończeń.
Idealny pas do wecowania Ankieta mówiąca o tym jaki pas preferuje społeczność TG w Polsce.
Amatorski pomiar ostrości Opis hobbystycznej metody pomiarowej ostrości brzytwy po wecowaniu.
Falowanie i spadanie, ruch magnetyczny, ściana przy ścianie… O mikro-uszkodzeniach i przeostrzeniu brzytwy oraz związku tego zjawiska z pasami.
Pasy ze skóry końskiejAnaliza pasów ze skóry końskiej i zmierzenie się z różnymi “prawdami” na ich temat.
Pasy bydlęce i podsumowanieAnaliza pasów bydlęcych. Podsumowanie badania pasów bydlęcych i końskich. Określenie profili pasów i głównych wskazówek do ich używania. Mój pas preferowany. Uzupełnienie zdjęć.

Aneks – rozróżnianie skór

Często użytkownikowi trudno określić z czego jest zrobiony dany pas. Mnie jak najbardziej też. Producenci zmieniają swoje projekty. Taką zagwozdkę miałem przy Russian Leather, które kiedyś były z koniny, a teraz ze skór bydlęcych. To pomógł kolega… Poniżej przydatne informacje i linki.

Ten obrazek z blogu jednego z wytwórców toreb Echopurse pokazuje warstwy skór. Te nazwy Full Grain i Top Grain a szczególnie mylącą nazwę Genuine Leather warto zapamiętać.

Czyli samo szlifowanie może już dużo zmienić w danej skórze. A potem dochodzą do tego zabiegi chemikaliami.

Myślę, że wato spojrzeć na poniższy rysunek zlinkowany ze strony Octaneseating. Choć mapa jest bardzo uproszczona to obrazuje plastycznie jakość materiału wg rozmieszczenia na skórze i % uzysku.

linket to Octane Seating

Więcej na temat skór i sposobów przygotowania można przeczytać właśnie na portalu Octane Seating.

Poniżej zestawienie zdjęć powierzchni pasów. Należy kliknąć a następnie zwiększać przybliżenie. Dopiero wtedy widać fakturę powierzchni skóry i podpisy pod pasami.

kliknij by powiększyć zdjęcie, inaczej nic nie zobaczysz


honing strop, shaving

Pasy ze skóry końskiej

Jak wspomiałem w pierwszym artykule z serii o wecowaniu, wybór skóry na pas jest sprawą podstawową, zdecydowanie ważniejszá od rozmiaru i mocowań. Patrząc na stare artefakty TG wygląda na to, skóra końska od “zawsze” była podstawowym wyborem. W tym artykule przyglądam się pasom właśnie ze skóry końskiej.

Porównanie skór bydlęcych i końskich razem ukaże się już wkrótce.

Na poniższych tloczeniach pasów widać różne nazwy na pasy końskie: horse hide, horse shell, cordovan, shell cordovan, russian leather, kanayama (nazwa pasa, a poprawna nazwa firmy to Kanoyama). Są produkty seryjne znanych firm or wytwory rzemiślnicze, a nawet hobbystyczne. O ile w pasach markowych dane można sprawdzić w katalogach, to dla pozostałych wyrobów zazwyczaj nie da się określić typu użytej skóry ani sposobu jej przygotowania.

Coś poznajecie? Jeśli macie więcej to nie odmówię przyjęcia kopii logo.

Uwaga: Skóry crazy horse to są skóry bydlęce. Także pasy Russian Leather, które pierwotnie były robione z koniny, później wytwarzano ze skór bydlęcych.

Uwaga: Na wykresach w tym tekście wskazanie wysokie=źle, wskazanie niskie=dobrze, spadek=dobrze, wzrost=źle.

Podział na dwie grupy

Pierwotnie chciałem zrobić zestawienie pasów bydlęcych i końskich w jednym tekście i na wspólnym wykresie. Dość szybko okazało się, że nie ma to sensu. Obie grupy staram się podsumoać w innym postcie. Istnieją wspaniałe pasy bydlęce i słabe końskie oraz super pasy końskie i beznadziejne bydlęce. Jednocześnie okazuje się, że w ramach jednego rodzaju materiału występuje szereg gatunków i grup. Najistotniejszą różnicę na jakości i budowi skóry przynosi część ciała z którejpobrana jest skóra (mapy z nazwami są dostępne na sieci) oraz (co jest powiązane z topologią skóry) sposób ich garbowania. Na 3 ogólnie znane sposoby garbowania: olejowy, roślinny i chromowy, nakłada się szereg operacji, które nadają skórze odpowiednie właści i wygląd (patrz przykładowe zestawienie typów skóry na końcu artykułu).

By nie komplikować, pasy ze skóry końskiej podzieliłem na dwie grupy: horse hide (zasadniczo z frontu konia) oraz cordovan (zad). Cordovan, czasami nazywam shell cordovan albo horse shell, jest wyjątkowy. Jego zalety opisuje na końcu artykułu, więc to nie będę się powtarzał. Pozostałe pasy ze skóry końskich, w tym pasy custom o niewiadomym dla użytkownika pochodzeniu surowca wprowadzam do tej grupy. Dlateczego tak, bo w grupie custom może pojawić się skóra dobrze dobrana, o wysokiej jakości – tego po prostu nie wiemy. Może nie jest to sprawiedliwe, bo obok Russian Leather wyprawianej w środkach pochodzenia roślinnego wpadają pasy z garbowane chromowo z przeznaczeniem np. na siedzenia. Trudno. Same się obronią w pomiarach. Albo nie.

Shell Cordovan w pomiarach

Na początku pomiarów doznałem sporego rozczarowania. Sam nie wiem jakich rewelacji spodziewałem się po cordovanie. W każdym razie żadnych fajerwerków nie zaobserwowałem. Zastanawiam się już nad pozbyciem się sławnych kanayam. Po tym rozczarowaniu, krok po kroku, z czasem, wróciłem do pełnego uznania dla cordovanu. Głownie własnie z powodu braków owych “fajerwerków”. To jest piękna skóra, gęsta, o specyficznej strukturze, nie zaginająca się, odporna na nacięcia, lekka. Przede wszystkim, z punktu widzenia wecowania, bardzo przewidywalna i stabilna.

Jeśli chodzi o kanayamy, to moje obie (numery 1001 i 333) są jakby suche. Dla golarza przyzwyczajonego do wecowania na skórach bydlęcych, dają one zaskagujące odczucie i odgłos bliższy pracy na jakimś sztuczydle niż skórze. Z czasem, to złe wrażenie odchodzi w niepamięć. Postrzeganie odgłosu wecowania jest mocno uwarunkowane przyzwyczajeniem.

Kontakt cordovanu z brzytwą jest bardzo lekki. Z pomiarów dowiedziałem się, że nie należy próbować zwiększać tego kontaktu przez mocniejszy nacisk. Ten znany slogan “lekka ręka” ma sens. Najlepsze efekty wecowania uzyskuję właśnie w takim delikatnym kontakcie. Mimo tej delikatności i lekkiego kontaktu, używając tego rodzaju pasa, jestem pewien efektu. Postęp jest przewidywalny. Będzie on wolny i łagodny, ale nieomylnie w dobrym kierunku. Z czasem, po wielu różnych testach, przychodzi mi bardzo docenić tę cechę. Przewidywalność stawiam ją na pierwszym miejscu.

Poniższy pomiar pokazuje piękno kanayamy. Widać sukcesywny powolny wzrost ostrości. Jedno zakłócenie na poziomie 60X mieści się w granicach błędu. Ale postęp jest prawie liniowy. Wnioski?

Nie tylko kanayama daje taki piękny efekt. Wykres poniżej pochodzi z wecowania brzytwy frameback na Horse Shell Paramount 430. To także cordovan. Po przeskoczeniu pierwszego progu (przywróceniu brzytwy do użyteczności), ma w sumie bardzo podobną charakterystykę do kanayamy. Jest tak samo przyjemy, spójny, jednorodny. Różnica w wyglądzie polega na wykończeniu. Nie jest zrobiony na błysk jak w kanajamie, lecz ciemny mat. Osobiście nawet bardziej mi się podoba. Ten pas od razu wpadł mi w oko. Co widać na wykresie? Szybki wzrost ostrości po pierwszych 20X a potem powolną stabilną poprawę. Dodaje wskazanie błędu (czarny dwuteownik), by uwiarygodnić linię trendu. Może KT była mocno poturbowana albo przewieszona (patrz inny artykuł). Na koniec tego scenariusza widać próbę na pasie skórzanym zgrubnym, który jest dołączony do pasa właściwego. Są zszyte, tak jak dołącza się pasy materiałowe do skórzanego w wielu modelach (w sumie wyjątkowe rozwiązanie). Same wartości tego pomiaru (na niebiesko) nie mają większego znaczenia użytkowego, bo ten pas zgróbny powinno się stosować przed pasem wykończeniowym (na czerwono). Pokazuje go by wyjaśnić czy pomiar podstawowy (czerwony) nie jest obarczony zbyt dużym błędem. Nie jest.

Następny wykres dokumentuje działanie kanayamy na brzytwie Saito SK3. W ramach wprowadzenia kontrastu, ostatnią serię 40X wykonałem za pomocą custom horse hide (słupek niebieski). Różnica jest dramatyczna. Nie byłbym jednak pochopny w stawianiu wniosków. Ten niebieski słupek może świadczyć o…… dużej agresywności.

Poniżej jest ten sam pomiar, ale bez wskazania na 180X. Na tak okrojonym wykresie dokładniej widać linię trendu. Mimo, że przy 60X następuje spadek ostrości, to trend jest wyraźny (postęp i nasycenie). Warto zwrócić uwagę na zakres błędu (czarne dwuteowniki).

I jeszcze jeden pomiar na mojej ulubionej Filarmonice 14. Zachowanie bardzo podobne. Profil jest złudnie podobny to masamitsu na horse shell.

Horse-hide w pomiarach

Kilka kolejnych wykresów próbuje udokumentować zachowanie koniny nie będącej cordovanem. Ujmuję je w kolorach niebieskich. Czasami w celach kontrastu lub badania czy pomiar nie jest błędny, wprowadzam do sesji pomiarowej pas z innej skóry (np. bydlęcej).

Używałem w testach 6 różnych pasów z tej grupy. Są w niej pasy krajowych makerów (konina custom), jak i markowe pasy amerykańskie typu horse-hide. Specjalnie ukrywam dane identyfikujące pas. Nie zmylcie się zdjęciami z innych postów – mam coraz więcej pasów z różnych źródeł. Nie wszystkie wyniki testów pokazuje (nie ma potrzeby). Nie chcę wyrokować, kto robi dobre pasy a kto niedobre. Chodzi o wnioski generalne i nauczenie się dla własnych celów jak wybierać pasy.

Niestety wyniki nie są korzystne dla tej grupy. Chodzi przede wszystkim o niepewność. O ile w cordovanie możemy założyć, że firma ze względu na cenę i swoją markę wykonała dobrą robotę w doborze surowca, to w tej grupie takiej pewności, ogólnie rzecz biorąc, nie mamy. Te pasy mogą podnieść ostrość brzytwie, ale jej pozbawić.

Zacznę od przypadku ewidentnie pozytywnego. Wyniki dla tego pasa są wzorcowe. Tak właśnie chciałbym by wyglądała praca pasem! Choć jest on niemiłosiernie pocięty na krawędziach (wręcz obawiałem się o brzytwę), to efekty są imponujące. Regularny wzrost ostrości, w równych skokach, wzorcowe nasycenie, utrzymany poziom błędu. Co więcje, ten pas jest także bardzo gruby i sztywny, co nie jest typowe, wręcz zaskakujące.

Następny wykres pokazuje niekorzystne wyniki wecowania na horse-hide. Nie znam pochodzenia tej skóry. Może coś w niej jest – jakieś zabrudzenia, albo niejednorodności. W obu potencjalnych przyczynach, negatywny efekt (defekt) mógłby rozłożyć się łagodniej gdyby pas był węższy i X byłyby rzeczywiście Xsami, a nie ruchem góra dół. O tym też warto wiedzieć.

W kolejnym pomiarze zacząłem wątpić w koninę horse hide (część niebieska). Raz w górę, raz w dół. Przez chwilę pomyślałem, że to wina pomiaru. Wróciłem do wzorcowej kanayamy (czerwona). I wszystko się ustabilizowało

Jeszcze jeden pomiar pokazujący wariactwo w tej grupie pasów. Wrzutki na skórze bydlęcej oraz lnie to wyraz irytacji, które potwierdzają negatywne zachowanie tej skóry. Całość wygląda jak wykres palpitacji.

Inny pas z skóry końskiej custom. Pokazuje bardzo dużą agresywaność i bardzo szybkie dojście do stanu, jak ja to nazywam, palpitacji czyli minimalnego podostrzenia lub stępienia na zmianę. Pytanie, czy chciałbym mieć pas, który w ten sposób pracuje. Może i tak, ale musiałbym dokładnie wiedzieć czego się po nim spodziewać!


Niektóre mity

Poniżej staram się poruszyć pewne “prawdy” stawiane w dyskusjach w świecie TG. Próbuje po swojemu odpowiedzieć na te ‚prawdy” powołując się na pomiary, zdjęcia lub zdanie producenta. Niektóre “prawdy” to także “gówno prawdy”, które sam wyznawałem. Nie ma się więc co obrażać. Jeśli macie inne zdanie i umiecie je umotywować to proszę o komentarz, śmiało!

Skóra końska jest agresywniejsza od bydlęcej

“Są trzy prawdy, świnto prawda, tys prawda i gówno prawda” ks. Tischner

Prawda to czy fałsz? Hm…zależy.

Wzrosty ostrości po shell cordovan są małe i stabilne. Poza pierwszym 20X, które może mocno “podciągnąć” KT, ostrość rośnie, można powiedzieć, w sposób przewidywalny. Pomiary horse hide bywają od “sasa do lasa”. Tu szybciej można dopatrzyć się agresywności. Ale działa ona zarówno na plus, jak na minus (tępi). A przede wszystkim jest mało przewidywalna tj. spójna. Nie mogę potwierdzić mikro-uszkodzeń z powodu wecowania pasem ze skóry końskiej. O tym można przeczytać w innym postcie. Nie znaczy, że ich nie było!

Cordovan jest gęściejszy i bardzej zwięzły od skóry bydlęcej i od innych skór końskich. To może być jedna przyczyna opisanego cechy. Druga przyczyna to jednorodność skóry. Horse hide (w tym custom z nieznanego źródła i o nieznanej historii traktowania) może być mniej jednorodny, więc i agresywniejszy. Trzecia przyczyna może pochodzić z procesu garbowania. Do garbowania horse hide stosuje się (choć nie zawsze) proces z użyciem siarczanu chromu Cr2(SO4)3.x(H2O). A to co my stosujemy jako ekonomiczną pastę ostrzącą to trujący tlenek chromu Cr2O3. Ciekawe ile z tego chromu zostaje w skórze i czy w wyniku przemian siarczanu chromu powstają tlenki chromu, i ile ich pozostaje w skórze, i na ile zwiększają agresywność wecowania. Tu trzeba pytać chemika bo chyba od producenta skór tego się nie dowiemy. Jeszcze okazałoby się, że w naszych skórzanych kurtkach albo kapeluszach nosimy truciznę. To może być “tys prawda”.

Dla jasności – nie mówmy, że ogólnie skóra końska jest agresywniejsza od bydlęcej. To nie jest właściwie postawione kryterium podziału.

Pasy z koniny podlegają gradacjom i można stosować progresję pasów, jak w kamieniach

“Są trzy prawdy, świnto prawda, tys prawda i gówno prawda” ks. Tischner

Na pasach kanayamy, a także na pasach Illinois, pojawią się numerki. Mówi się, że Illinois 827 zgróbny, a 127 jest drobny. Typowe numery w kanayamach to 10000, 30000, 70000, 90000. Mówi się, że 10000 ma najmniejszy grit. Ja mam pasy 1001 i 333 i nie wiem gdzie je umieścić w tej logice. Więcej, powiem, że 333 jest bardziej agresywny od 1001! A więc w tym sensie to “gówno prawda”. Patrzcie jakie parametry określone są dla tych numerków przez producenta.


Z drugiej jednak strony, pasy mogą być przygotowane na różne sposoby. W niektórych, metodą wyciskania, dodaje się do pasa odpowiednią fakturę która zwiększa agresywnośc. Osobiście spotkałem się z tym po drugiej stronie pasa ze skóry końskiej (patrz zdjęcie niżej). To nie jest typowa mizdra. Można jej użyć do wecowania z pastą. Ponadto, niektóre pasy skórzane przychodzą w zestawie dwóch pasów…skórzanych (patrz zdjęcie jeszcze niżej). Kanayama też ma taką opcję co widać w powyższej tabelce. Czyli progresja? Czyżby to była “tys prawda”?

Jedne z pomiarów koniny custom pokazał mi jak bardzo skóra końska może być agresywna. Powiem, że w tym przypadku od razu czułem tę agresywność w trakcie wecowania. Wymiernie widać to na tym wykresie. Może być agresywana, ale nie musi. Ważne by wiedzieć jak konkretny pas pracuje.

Podwójny markowy pas koński – coarse i fine

Pasy z koniny są z zasady lepsze od bydlęcych

“Są trzy prawdy, świnto prawda, tys prawda i gówno prawda” ks. Tischner

Aby coś o tym powiedzieć, powinienem zestawić pomiary obu gatunków. Tylko, że ze względu na ich wewnętrz-grupowe podziały jest to zestawienie gruszek z melonami. Jeżeli ktoś mówi, że skóra bydlęca nigdy nie będzie tak miękka i tak dobra jak konina to jest to “gówno prawda”. Proszę wziąć do ręki bydlęcy Rindleder i amerykański horse-hide. Miękkość trzeba wyczuć samemu. Efektywność pokazują pomiary.

Sam zrobię sobie pas z koniny

“Są trzy prawdy, świnto prawda, tys prawda i gówno prawda” ks. Tischner

Super. Tak trzymaj. Ja też sobie zrobiłem pas. Pomysłowość, zaradność i ciekawość daje nowe możliwości, uczy, jest pożyteczna, daje radochę. To “święta prawda”. Bez złośliwości.

Teraz można pójść krok dalej. Znasz się na skórach? Wiesz czego szukasz? Wiesz jakie będą konsekwencje wyborów? A masz źródło które zagwarantuje Ci, że to ta skóra której szukasz? Wyłożysz 1000 USD za metr kwadratowy (hehe, nie kupuje się metrów) i wyrzucisz odcinki? Nie zrobisz z nich pasków do zegarka? A gdy już zrobisz pas to będzies umiał ocenić, że skutecznie wecuje? “Gówno prawda”. Do tego trzeba być fachowcą, mieć kontakt z innymi fachowcami, mieć dostawców, robić powtarzalnie, zbierać doświadczenia, usprawniać, zapłacić frycowe. Makerzy, tak, mogą tak zrobić. Firmy, jeszcze bardziej mogą, ale już im się nie bardzo opłaca.

“I recently received an email asking why there are no straight razor leather sharpening strops being made in the US anymore.  I think the answer is because no one uses straight razors anymore?  What the email enlightened me to is the fact that straight razors are enjoying a bit of a resurgence.” Horween Leather Co.

Tekst właściciela sławnej firmy wytwarzającej cordovan jest symptomatyczny, choć nieprawdziwy. Wciąż są firmy aktywne np. Illinois Razor Strop Co., Chicago. Horween notuje spadek produkcji cordovanu o 50% w ostatnich 2 latach.

Nie ma zainteresowania koniną w Polsce

“Są trzy prawdy, świnto prawda, tys prawda i gówno prawda” ks. Tischner

Niedawna ankieta wykazała przeważające zainteresowanie skórą bydlęcą, “tys prawda”. Nie mówi jednak dlaczego. A może mała podaż określiła (nie) świadomość?

Z kolei na innych forach za granicą, prym wiedzie wybór skóry końskiej, “tys prawda”. Na sharprazorpalace trzeba dodać dwie pierwsze pozycje.

Pasy z koniny są cieniutkie i wiotkie

A ten pas na poniższym zdjęciu na górze to z czego jest? Z koniny. “Gówno prawda”. Nie mniej, większość pasów z koniny jest cienka. Ten pod nim, to inna konina (a na samej górze i samym dole len). To “tys prawda”. A “świnto prawda” to, że cordovan zgina się i nie gnie, i nie pęka.

Konina to konina, nie ma co wnikać w szczegóły

“Są trzy prawdy, świnto prawda, tys prawda i gówno prawda” ks. Tischner

“Gówno prawda”. To raczej niewiedza o tym jak różne mogą być skóry końskie. Dotyczy to zarówno części ciała zwięrzęcia (stąd shell, strip, culatta itp.), samego zwierzęcia (np. pasy z młodych zwięrząt są inaczej oznaczane) i przede wszystkim różnicę robi proces obróbki. Poniższa tabelka pokazuje różne produkty (razem skóry bydlęce i końskie) i główne procesy zastosowane w ich obróbce. Podkreśliłem cordovan i 3 kolumny ważne do oceny jego unikalności.

source: Horween

Kanayama nie jest warta swojej ceny

“Są trzy prawdy, świnto prawda, tys prawda i gówno prawda” ks. Tischner

2 tys zł za pas boli. To dużo. “Świnta prada”! Szczególnie dla polskiego golarza. Ale jak policzysz ile wydałeś na brzytwy, duplikujące się maszynki, mydła, których nie jesteś w stanie zużyć, ilość spartolonych pasów itd. Widzisz, że to całe TG nie jest racjonalne? Po pewnym czasie także na taki pas wydasz kasę. Szczególnie, gdy przekonasz się, że wecowanie faktycznie ma wartość. Albo inni taki sobie kupili. Albo będzie okazja :-). Co ciekawe, gdy poczyta się zagraniczne fora, to widać, że często posiadacze kanayamy nie ograniczają się do jednej sztuki. A czasami mają kilka zapakowanych w szafkach i nie zamierzają ich używać (takie wypowiedzi wprost można znaleść)!

“Gówno prawda”. Skoro stopa kwadratowa kosztuje średno 100USD, a wybiera się z tego część. Skoro przygotowanie cordovanu KOSZTUJE 6 miesięcy. Skoro tylko gdzieniegdzie hoduje się konie w celach przetwórczych. Skoro pas z cordovanu trzyma jakość. Skoro jest przewidywalny. Skoro jest długowieczny, nieporównywalnie do skóry bydlęcej. Skoro jest ekskluzywny – drogie buty, portfele i paski do zegarków. To ile ma kosztować? Mało?

Nie mniej, wystarczy mieć dobry pas bydlęcy. O tym będzie w innym odcinku. To “tys prawda”.

honing strop, shaving

Falowanie i spadanie, ruch magnetyczny, ściana przy ścianie…

Wecować czy nie – część 2

Części

Okazało się, że pierwotny artykuł o wecowaniu, pomiarach i wnioskach nie wystarcza. Każde kolejne prywatne odkrycie motywuje do kolejnych prób. Jestem zmuszony korygować moje utarte poglądy. Kończy się tym, że jeden mój pas wyląduje w kosztu. Nie jest to więc bezbolesne.

Aby nie modyfikować i nie rozszerzać w koło pierwotnego posta, tworzę nowy. W międzyczasie dorzuciłem do pierwotnego posta paragraf o genialności dobrego pasa lnianego. To istotne bo wielu z nas zaprzestało używania pasów materiałowych.


Bajka o żelaznym wilku

Ściema

Myślę, że macie podobne doświadczenie. Czytacie jakieś wpisy w różnych forach, fb, artykułach, w których ktoś opisuje rzeczy wydaje się mądre, ale jakby z innej planety. O pomiarach, mikroskopach, strukturach, napięciach, zanieczyszczeniach metalu, obróbce cieplnej, micro czymś, japońskich miarach nacisku i długości ostrzenia, rozbijaniu partykuł zawiesiny i nie wiadomo o czym jeszcze. Czyli tym czego w większości nie znamy, nie widzimy, nie mieliśmy okazji poznać. Jeśli dojdą jeszcze różne emocjonalne spory I manipulacje to na końcu myślimy sobie – ale ŚCIEMA!

Jeżeli już, a może dużo wcześniej, doszliście do tego wniosku czytając moje posty…to dobrze. Było ciemno, to teraz wyłączamy światło dla zupełnej ciemności. Można zacząć opowiadać bajkę, bajkę o żelaznym wilku.

Pomiary zwariowały, brzytwa się popsuła

Pokazywałem już wykresy negatywne, w których ostrość malała po niektórych seriach wecowania. Wskazywałem na możliwe błędy w wecowaniu. Podtrzymuje ten wniosek. Czasami jednak spadek ostrości był niepokojąco duży. Zacząłem się bacznie przyglądać tej brzytwie (w zasadzie dwóm).

Notka obok przedstawia fragment jednego pomiaru. Ostrość tej brzytwy jest bardzo wysoka, około 25g. Aż tu w czasie pomiarów wskazania zaczynaj spadać do 89, 130g. Odrzucam je jako błąd pomiaru. Gdy wskazanie zaczęły przekraczać 140g przerwałem serię.

Pod mikroskopem dostrzegam mikro uszkodzenia. Ale nieco inne od tych które wskazywałem wcześniej, pochodzące z wczesnych etapów ostrzenia. Maluję KT flamastrem permanentnym i kontynuuję testy. To samo – wskazania wariują. Patrzę pod mikroskop i widzę zgrozę. Szkoda, że wtedy nie zrobiłem zdjęć z kolorem na KT. Żyłka łamała koniuszek KT. Czasami odłamujący się płatek metalu zabierał więcej koloru. Były miejsca, w których taki płatek nie był odłamany tylko wygięty. A po wecowaniu zostawały na nim drobiny skóry tj. wyrywał je sobie. Poniższe zdjęcie tej samej brzytwy pokazuje stan po kolejnym goleniu i krótkim wecowaniu. To co się nadwyrężyło zostało prawdopodobnie usunięte. Fakt, że ta sztuka musiała być podatna na wyłamania. Sam przykład jest ekstremalny. Inne “wyłomy” są wielkości 1/5 długości tego, głębokość podobna.

Dodaje obok obraz śladu żyłki na KT. Nie jest to brzytwa z powyższych zdjęć, lecz moja puma. Bałem się, że jej też grozi mikrouszkodzenie. Pomalowałem na niebiesko i pomierzyłem 17g (super ostra mimo tych bruzd). Żyłka wytarła farbę, ale wyrwy nie zrobiła.

O co chodzi?

To zjawisko zdarzyło się w dwóch bardzo ostrych brzytwach. Historia z lnem doprowadził mnie do porzucenia przeświadczenia o błędzie pomiaru.

Pisałem od samego początku, że kąt wejścia w żyłkę ma duże wpływ na pomiar. Wygląda na to, że w tym przypadku zjawisko jest ekstremalne. Ostrze zamiast ciąć, mocuje się z żyłką. Żeby to zobrazować biorę na warsztat kartkę i pomidor. Wielu doświadczyło jak bolesnie ostry jest papier. To jest odpowiednik tej foliowej-blaszki na KT. Wystarczy jednak, że kartka jest na krawędzi nieco przygięta (albo wcześniej przygięta i wyprostowania, nie mówię zagięta tylko tak …nachylona lub naruszona). Co się dzieje. Zamiast kroić gnie się dalej i mocuje. Przy takich mocowaniach materiał kruchy pewnie się połamie.

Teraz można spojrzeć jeszcze raz na zdjęcie profesjonalne szczytu KT po wecowaniu na skórze z portalu Science of Sharp.

Photo linked to https://scienceofsharp.com

Czyli wygląda na to, że ostra brzytwa została doprowadzone do stanu w którym kąt na KT był jeszcze bardziej wyciągnięty, a sam koniec się zakrzywił. Żyłka trafiając (może jeszcze krzywo) na zagięcie pogłębiała je. Jednocześnie opór (mierzony wagą) nie był już tym co mierzy ostrość KT, a pomiarem zupełnie innej powierzchni.

Przeostrzenie

Czy termin “przeostrzenie”, który czasami ujawnia się na forach to nie jest przypadkiem właśnie tym zjawiskiem? Końcówka KT jest jak folia. To nie jest jeszcze tzw. drut, ale blisko. Masowanie jej na pasie skórzanym może ją pochylić. Do jej zdjęcia potrzebny jest len lub jeans. Bez tego zabiegu, ostrze prowadzone taką przedłużoną krawędzią, wchodzi w żyłkę pod innym kątem niż wynika z ustawienia brzytwy. Albo się uda, albo zjawisko będzie się pogłębiać. Na końcu coś się ułamie albo wykrzywi i już nie wróci do pionu. Obciążenie wylatuje poza skalę wagi.

Jak taki stan objawia się w goleniu. Może w żaden. Ale może zakończyć się podrażnieniami i agresywnością. Zdecydowanie nie poprawi kondycji KT, A jeśli będzie się pogłębiał to jeszcze gorzej. Dobrze wiedzieć!

Dobrze jest to wiedzieć na etapie właściwego ostrzenia, wyboru metody ostrzenia (w sumie to nie wiem czy micro-convex czyli mikro krawędź to jest to samo co second bevel w metodzie Unicote), przeostrzeniu, wecowaniu skórą czy materiałem po ostrzeniu i potem pielęgnowaniu samym wecowaniem.

Zdjęcie obok pokazuje jak działa wecowanie luźnym pasem na KT. To jest ciekawe w kontekście second bevel albo micro-convex. To samo widzę na innej brzytwie i po innym pasie. Zwróćcie uwagę jak równa jest dolna część farby (to wciąż jest KT)!

Jeżeli to co opisuje jest tym samym co nazywa się przeostrzeniem to trzeba powiedzieć, że przeostrzenie nie jest złe. To one zmniejsza kąt i wyciąga wierzchołek KT. Trzeba o tym wiedzieć i potem, czyli po ostrzeniu na kamieniach zastosować pas materiałowy (np. len) bez lub z pastą odpowiedniej średnicy ziarna.


Wracam do bajki. To moje prywatne i amatorskie spostrzeżenia. Tak by się nauczyć. Może brzmi to fantastycznie. Ale moje pokolenie w sporej części wychowało się Fantastyce (czasopiśmie). W czasie ogólnej beznadziei sytuacji ogólnej, Fantastyka dawała dobrą rozrywkę, odskocznię, a na końcu okazało się, że także sporo do myślenia. Ktoś pamięta Grę Endera albo Limes Inferior? A potem można sięgnąć dalej… do Kongresu Futurologicznego, albo Bajek Robotów. Po jakimś dłuższym czasie okazuje się, że z zabawy wynikają całkiem poważne konkluzje naukowe albo dotyczące społeczeństw.

Pod tym całym bajaniem są bardzo konkretne zjawiska i teorie. Tyle, że mało komu chce się zająć teoriami. A bajkami zająć się łatwiej.